środa, 31 sierpnia 2016

Kutná Hora !


Dobry den! 

Dziś wstać nam było niezmiernie ciężko z racji tego, że pisaliśmy bloga prawie do 3 w nocy a rano musieliśmy  wstać o 7:00 ponieważ bilet parkingowy był ważny do 8:00. Zanim się wygrzebaliśmy i pozbieraliśmy swoje zadki była 09:30 więc lekko zaniepokojeni podążaliśmy w stronę auta. Okazało się, że nic nam nie grozi i w pełni szczęścia wsiedliśmy do auta ruszając w dalszą podróż na kierunek Kutna Hora :)



My w pełni szczęścia, że auto nie na lawecie xD




Po drodze upragniona przerwa na śniadanie, znaleźliśmy nawet lekko podgnitą (ale zawsze) ławeczkę na której przygrzewało nam cudnie prażące słońce porannego dnia :D





Dojechaliśmy do miejscowości Kutna Hora. Droga przebiegła sprawnie. Okazało się, że dobrą decyzją było zabranie dwóch nawigacji ponieważ jedna z nich traci sygnał w złą pogodę natomiast druga nie wiedzieć czemu omija autostrady choć zaznaczyliśmy aby tego nie robiła. 

*klikając w zdjęcie otwiera się większe i wyraźniejsze


Jako pierwszą odwiedziliśmy katedrę Św. Barbary. Wybudowano ją w 1388 roku a w 1995 została wpisana na listę dziedzictwa kulturowego UNESCO. Powstała dzięki górnikom, którzy w okresie prosperity miasta uznali, że nie chcą być gorsi od Pragi i stać ich na kościół porównywalny z praską katedrą św. Wita









Wreszcie król i władca doczekał się swojej pierwszej podróżnej monety (o której zapomniał w  Pradze :p)



Piękna droga prowadząca do katedry św. Barbary.



Następnie udając się do kaplicy czaszek mijaliśmy kościół (nazwy nie pamiętamy :D) Kształty ładne ale w środku kicha ;p



Kaplica Szkieletów powstała w XIV wieku. Wewnątrz kości 40 tysięcy osób chowanych przez długie lata na pobliskim cmentarzu. Z kości wykonano tu wszystko: napisy, kielichy, krzyże, nawet zwisający pośrodku wielki żyrandol, do którego konstrukcji posłużyły wszystkie elementy ludzkiego szkieletu. Makabrycznego nastroju dopełnia niesamowity herb Schwarzenbergów, na którym ptak dziobie głowę Maura.








W drodze powrotnej do auta wpadliśmy do pobliskiej lodziarni na lody o smaku waniliowym i jagodowym (czyli po czesku truskawkowym :D) 


No i ruszyliśmy do Brna :D Jesteśmy już na miejscu!!! 



Zwiedzanie zostawiliśmy na jutro. Dziś kolacja w McDonaldzie i spanko obok na stacji Shell :)))


Dobranoc :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz