czwartek, 1 września 2016

Brno :)

A hoooj!

Wstawanko po 6 rano znów nie było łatwe jednak dziś pospaliśmy ponad 7 godz więc spoczko. Spaliśmy na stacji benzynowej obok Polaka i Czecha którzy też kimali w busikach :)

Anioł i jego 7 bród...





W Tesco poszliśmy zakupić śniadanko i mleka na cały tydzień i ruszyliśmy w haszcze i knieje rozłożyć się jak królowie :D





W drodze do sklepu naszą uwagę zwrócił pewna ciekawa oferta kupna... sami zobaczcie :p



Rozłożyliśmy swe manaty na parkingu niedaleko jakiejś firmy, co chwile przejeżdżały koło nas samochody, jedni się śmiali drudzy zaś spoglądali spod byka więc szybko się stamtąd zawineliśmy :D




Jako pierwszą zwiedziliśmy katedrę św. Pawła i Piotra. Ciekawostką tego obiektu jest bicie w dzwony już o godzinie jedenastej. Według legendy tradycja ta pochodzi z czasów, kiedy miasto było oblegane przez Szwedów i jako jedyne na Morawach obroniło się przed nimi. Dowódca wojsk Szwedzkich zadecydował, bowiem, że jeśli nie uda mu się zdobyć Brna do południa, to wojska odejdą. W tej sytuacji dowódca obrońców, niejaki Louis R. de Souches rozkazał dzwonić już o godzinie jedenastej i Szwedzi pozostawili miasto niezdobyte.













Później udaliśmy się na Stary rynek Brna tzw targ warzywny, który od wieków codziennie jest rozstawiany. Na środku stoi piękna fontanna przedstawiająca 3 imperia - Babilon, Grecję i Persję ( na nasze nieszczęście w remoncie :( )






Stary miejski ratusz znany jest z tego, że nad wejściem, w którym wisi smokokrokodyl, znajdują się ozdobne wieżyczki wykonane przez artystę Antona Pilgrama. Od razu rzuca się w oczy, że jedna z nich jest nieco pokręcona. Mówi się, że rada miasta obiecała Pilgramowi sutą zapłatę za wykonanie ozdób, jednak nie wywiązała się ze swoich obietnic. W ramach zemsty artysta przechylił więc jedną z wieżyczek tak, aby przypominała ona o niecnych uczynkach radnych.






Twierdza Spilberk, wznosi się na wzgórzu nad miastem. Doszliśmy tu spacerkiem pokonując trochę schodów i idąc ścieżką cały czas w górę. Przekształcona została przez Austriaków na więzienie polityczne - podziemny labirynt lochów.













Michał- generalna próba przed występem na dziedzińcu



SIEDZĘ NA KONIU :D




Marta i wielki...



Słynny zegar słoneczny :D



Dom pod Czterema Gburami (pięcioma :D ) kamienicę podtrzymuje czterech atlantów z dość niewyraźnymi minami.



Kościół św. Jakuba - Ze świątynią wiąże się  jedna z bardziej znanych opowiastek brneńskich – historyjka o bezwstydnym ludziku. Mówi się, że zwierzchnicy parafii „na górze”, czyli na Petrovie, i „na dole”, czyli u św. Jakuba, nigdy za sobą nie przepadali. Dlatego, gdy i jedni, i drudzy postanowili wybudować w tym samym czasie kościoły, wszyscy czekali na rozwój wydarzeń. Petrov miał więcej pieniędzy, ale za to „u Jakuba” pracował wyśmienity mistrz kamieniarski – praca szła mu szybko i dobrze. Był lubiany przez mieszczan i współpracowników, miał też sławę wielkiego dowcipnisia. Podczas gdy na Petrovie budowa się opóźniała, u Jakuba szła sprawnie do przodu. Zaczęto żartować, że kościół u Jakuba będzie dawno gotowy, zanim cokolwiek się ruszy na Petrovie. Dlatego też ci „z góry” postanowili się pozbyć kamieniarza. Tak pociągnęli za sznurki, że mistrza z budowy odwołano i wydalono z miasta. Zanim jednak opuścił Brno, wyprosił możliwość wykończenia chociaż okna z południowej strony kościoła, na którym właśnie pracował. Budowniczy znalazł sposób, aby się w sposób żartobliwy zemścić. Na wykończonym oknie wszyscy zobaczyli małego ludzika, wypinającego goły tyłek w stronę Petrova :)




Obok znajduje się druga co do wielkości w Europie kostnica. Leży tam ok 50 tys pogrzebanych wcześniej na cmentarzu ofiar dżumy, cholery oraz Wojny Trzydziestoletniej. Miejsce to budzi mroczny i dość nie przyjemny klimat...












Dalej poszliśmy na plac który zainteresował nas swoją śmieszną nazwą "Janackovo Divadlo", były tam fontanny które ostudziły nas w ten jakże upalny dzień (31 stopni ) :D






Uwagę naszą zwróciły tramwaje, które pomalowane są jednakowo na biało czerwono. Fajnie, że nie są to jedne wielkie jeżdżące reklamy tylko zadbane formy transportu hehe :p



Mało by brakowało a nasz PODRÓŻNIK zapomniał by o swojej monetce. Dzięki swej kompance zaczeliśmy mocne poszukiwania owej pamiątki :) Pytając o monete w jednym ze sklepów Pani ekspedientka była tak miła że weszła dla nas na komputer oraz pytała inne kobiety czy mogą nam pomóc. Jedna z nich wzieła nas pod ręke i zaprowadziła nas najpierw do jednego a poźniej do drugiego sklepu by tylko spełnić nasze życzenie:)



Zajechaliśmy na Willę Tugendhatów, która niestety już była zamknięta. Jest to dom wybudowany w 1929/1930 r przypominający jeden z dzisiejszych nowoczesnych konstrukcji. Willa posiada nowoczesną technologię ogrzewania i wentylacji co tym bardziej jest dla nas zaskoczeniem ponieważ powstała ona przed wojną. Od 2001 roku jest wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Zawiedzeni, że nie mogliśmy zwiedzić tego obiektu udaliśmy się do McDonalda by napisać tego posta :D

Zdjęcia Willi polecamy sprawdzić w internecie :D




Zaraz wyruszać będziemy w stronę Lednic i pięknego zamku. W drodze do tego miasta prześpimy się na stacji BENZINA na autostradzie nr65  :) Życzymy dobrej nocy :*











Brak komentarzy:

Prześlij komentarz