Buongiorno Italia!
(Post pisany za dzień wczorajszy 10.09.2016)
Budząc się rano, naszym oczom ukazał się "UCHODZIEC". Stał sobie nieopodal naszego auta grzebiąc coś nerwowo na telefonie. Chodził w kółko zdenerwowany ponieważ niedaleko stał radiowóz policyjny. Panowie mundurowi widząc, że jest coś nie tak podeszli do niego i widać było że przez chwile się awanturowali po czym odjechali a za nimi miał podążać uchodziec z rodziną ;p
Ogarnęliśmy się szybko i ruszyliśmy w stronę pięknej Wenecji
Jadąc słynną drogą :)
Statek tak wielki jak całe blokowisko :)
Zaparkowaliśmy na obrzeżach Wenecji a do prawie centrum dostaliśmy się mini tramwajem który miał 3 przystanki.
JEST!!! :D
W tym dniu Wenecję zwiedzaliśmy z nieco innej strony. Nie raz zagubiliśmy się w małych uliczkach by poznać ją od tej drugiej strony, tej prawdziwej, cichej i zaczarowanej Wenecji która jest obca "normalnemu" turyście :D Szczegóły później :)
Bazylika Santa Maria Gloriosa dei Frari :)
Cały kościół zwiedziliśmy oraz porobiliśmy w nim zdjęcia. Wychodząc okazało się, że powinniśmy zapłacić za niego po 3 euro od osoby oraz wisiała tabliczka o tym iż robienie zdjęć było zabronione... Upss...
Stara konstrukcja dzwonnicy.
Ten obraz był przeogromny miał z 8/10 m
Tradycja masek weneckich sięga co najmniej XIII w., a prawdopodobnie nawet dawniej. Nie wiadomo jednak dokładnie, skąd się wzięła. Jedna z legend mówi o tym, że gdy na początku XIII w. Wenecja podbiła Konstantynopol, to do miasta sprowadzono wiele muzułmanek, a te – jak wiadomo – zakrywają twarze. I od nich przejęli ten zwyczaj mieszkańcy Wenecji.
Inne wytłumaczenie brzmi jak dla mnie nieco bardziej prawdopodobnie. Wenecja, leżąca na wysepkach, jest w sumie miastem niedużym i mieszkańcy doskonale się znali. Maski zaczęli nosić więc dla zachowania prywatności. Zakrywająca twarz osoba była nierozpoznawalna, więc mogła sobie na więcej pozwolić. No i zamaskowani mieszkańcy byli sobie równi.
Dzisiaj na co dzień masek się w Wenecji nie nosi, ale w czasie karnawału na ulicach miasta pojawiają się zamaskowane postaci, nierzadko ubrane też w kolorowe, bogato zdobione stroje. Wenecjanie spędzają nad tymi strojami mnóstwo czasu, dopracowując je do perfekcji.
:)
Kolejny z bardzo wielu kościołów
Suszenie prania jak w filmach :)
Chwila odpoczynku na małą włoską przekąskę :)
Kościół San Giacomo di Rialto
W 1571 roku niemieccy kupcy świętowali przez trzy dni zwycięstwo w bitwie pod Lepanto. Z tej okazji zamówili u Andrei Gabrielego okolicznościową mszę, która została wykonana pod dyrekcją kompozytora na specjalnej scenie zbudowanej przed kościołem. Teren Rialto już od średniowiecza był miejscem, w którym skupiały się szkoły muzyczne i taneczne. Kościół San Giacomo również i obecnie wykorzystywany jest jako sala koncertowa
Most Rialto najstarszy i jedyny do czasu wybudowania Ponte dell'Accademia w 1854 roku most wenecki nad Canal Grande we Włoszech.
No i jest nasza kolejna monetunia :D
Przepięknej urody gondole :D
I ciasne, ciche uliczki :)))
Uwaga na głowy :D
CD(Wenecji)N... ;)
Następnie ruszyliśmy do Padwy
Sukiennice wery bjutiful :D
Palazzo della Regione (Pałac Sprawiedliwości) to jeden z licznych pałaców w Padwie. Wzniesiony został na początku XIII wieku. Jego cechą charakterystyczną jest niewyobrażalnie duża sala, ma ona 2324m² (ponad 23 ary) powierzchni i pokryta jest drewnianym stropem, nie podpartym żadnymi kolumnami, czy wspornikami. Sala ta jest przykładem geniuszu architektonicznego średniowiecznych budowniczych i projektantów. Dziś rozmiary takie mają hale sportowe.
W środku ryneczkowej budowli orkiestra grała przepiękne melodie filmowe, coś niesamowitego :)
Plac Prato della Valle
Bazylika Św. Antoniego jest to największa świątynia w Padwie, mimo licznych pielgrzymek nie posiada ona jednak statusu głównego kościoła w mieście. Przez mieszkańców Padwy nazywana jest Il Santo, czyli Święty. W latach 1238 - 1310 przeprowadzono renowację bazyliki, a efekt tych prac oglądać możemy do dzisiaj.
Tym pięknym miejscem zakończyliśmy naszą podróż po Padwie, udaliśmy się w stronę Mc Donalda by napisać post ale... w nim napotkały nas utrudnienia stąd wszystkie posty wrzucamy dopiero dzisiaj. We Włoszech by móc zalogować się do Wifi trzeba się zarejestrować w ich bazie a żeby to zrobić musielibyśmy mieć Włoski numer telefonu zarejestrowany na nas (czyli coś takiego jak wprowadzają w Polsce). Nie można za to było podać telefonu z Polski- nie wiadomo czemu. W opcjach zagranicznych numerów pokazały się tylko Włochy, Francja, Niemcy i Hiszpania. DYSKRYMINACJA! Próbowała pomóc nam w tym Marty przyjacióła Kuszaja (pozdro gnoju :D) będąca obecnie w Niemczech, posiadająca zarejestrowany niemiecki numer. Jednak i to zdało się na marne ponieważ nie przebywa ona na terenie Włoch. Dziś pomocny nam był Kolega Michała Beny (dzięki wielkie!) który mieszka we Włoszech i użyczył nam swojego numeru :)
Za dzisiaj (11.09.2016r) nie będziemy już wrzucać żadnego postu. Cały dzień siedzimy w galerii handlowej i próbujemy dojść do ładu z blogiem oraz informacjami o dalszych miastach także dzisiejszy dzień zaliczamy do organizacji :) POZDRAWIAMY :*
PS: Kolejne Państwo podbite :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz