niedziela, 11 września 2016

Koper i Piran

Post z dnia przedwczorajszego (09.09.2016r)

Byliśmy dziś w miejscowości Koper, jednak nie mamy z niej żadnych zdjęć ponieważ od rana przez 6 godz siedzieliśmy w Mc Donaldzie z naszymi znajomymi z Polski... Tak... Nie wstali na daną godzinę by wracać z umówionym tirowcem :( Jednak znaleźli bezpieczny powrót do Polski lecz już autobusem. Zapomnieliśmy napisać o naszym "centrum dowodzenia". Przychodząc do restauracji "Pod złotymi łukami" (McDonald) zawsze podłączamy pod prąd nasz komputer, ale... Ludzie z obsługi czegoś nie wiedzą... :D


Wygląda to bardzo niewinnie, jeden kabelek łączący komputer z kontaktem...


Ale jak się okazuje, znajduje się tu nasze serce ładowania :D


Zmarnowani przez wczorajszą libację pożegnaliśmy się wychodząc z Mc Donalda ok godz 15:00 i ruszyliśmy na włoski obiad :)


Omnomnom :)


Następną miejscowością niedaleko Kopra do której się udaliśmy był Piran. Uważany jest on za małą Wenecję ze względu na ciasne uliczki.






Zachód słońca <3



Mini kościółek 



Urokliwy ryneczek :)


Oczywiście nie mogło zabraknąć lodów :)



Tulimyyy :D


Kolejna "moneta" do kolekcji. By mieć tą tzw "blaszkę" o której już wcześniej wspominaliśmy, trzeba wrzucić do maszyny 1 euro i 5 centów. Zastanawialiśmy się po co to 5 centów jak by już nie mogli podać tylko kwoty 1 euro. Okazało się, że ta "blaszka" to właśnie zgniecione 5 centów na którym wybijany jest obrazek z danej miejscowości :D Więc od dziś śmiało możemy to nazywać monetami do kolekcji :D


Słynne ciasne uliczki


Nasz podróźnik przygotowujący się do upałów :D



Piran wieczorem :)


I ruszyliśmy w dalszą trasę już za granicę Słowenii czyli Włochy :) Musicie uwierzyć, że na zdjęciu poniżej przekraczamy granicę i na znaku widoczny jest napis ITALIA :D


Zaraz za granicą wjechaliśmy w ogromne miasto przez które musieliśmy się przebić. Był to dla nas szok ponieważ Włosi są wariatami :D Jeżdżą dosłownie jak chcą, stają na pasie na awaryjnych tylko po to by pogadać sobie z kolegą lub jeżdżą na środku między dwoma pasami... Do tego kręte ulice i ogromne skrzyżowania. Mocno zmęczeni dzisiejszym dniem poszliśmy spać na stacji benzynowej po drodze do Wenecji i tak skończyliśmy nasz burzliwy dzień który był zwieńczeniem nasz dwu i półrocznej miłości  :D 

Pozdrawiamy! :*












Brak komentarzy:

Prześlij komentarz