Długo wyczekiwany Rzym (17.09.2016)
Wjeżdżając na jego obwodnice przeżyliśmy mały szok.. Pięć pasów i? Zero namalowanych liń na drodze. Istny armagedon każdy jedzie jak chce i z pięciu pasów robi się 7 :O
Już wczoraj (16.09.16) zajechaliśmy na obrzeża Rzymu by spokojnie przespać się na dużym parkingu McDonalda i stacji benzynowej. Dokładnie obserwując teren zauważyliśmy że przy wjeździe na parking stoi młoda dama z parasolką (ponieważ padało i było dość chłodno) ubrana w samo body które od tyłu miało stringi. Młoda dama przechadzając się w tą i z powrotem wyczekiwała "księcia" który ją porwie na parę chwil :D Co chwile przejeżdżał koło niej czarny bus sprawdzić czy wszystko w porządku. Odjechaliśmy zatem kawałek dalej by spokojnie pójść spać. O 3 w nocy jednak obudziła nas głośna muzyka dobiegająca z auta które stanęło dosłownie obok naszego auta. Przez około pół godz rozbawieni ludzie stali "rozmawiali" drąc ryje przy na maxa rozkręconym techno... Poszliśmy z powrotem spać i obudziliśmy się już rano. Zjedliśmy ala włoskie kanapki i ruszyliśmy do naszego campingu by zostawić auto i podbijać Rzym :)
Zajeżdżając na camping dowiedzieliśmy się, że jeśli chcemy spać w aucie traktowane będzie ono jako Camper więc zapłacimy drożej niż byśmy wzięli ich domek i zostawili auto na tym samym parkingu gdzie miałby stać jako Camper...(???) Czyli mogliśmy spać w aucie nie zajmując nikomu miejsca w ich domku ale no hmm... skoro taniej to niech będzie. Grzecznie zatem zaparkowaliśmy tam gdzie kazali i udaliśmy się do "domku" o nazwie Tenda, jak się później okazało po włosku jest to namiot :D A więc był to duży namiot na konstrukcji stalowej w którym znajdowało się jedno łóżko zwykłe i jedno piętrowe. Podłoga była z płyty OSB a nasz "pokój" oświetlały trzy jarzeniówki :D Ogólne wrażenia to takie, że w aucie jest wygodniej, cieplej i przede wszystkim CISZEJ! Namioty były ustawione jeden obok drugiego czyli od innych ludzi dzieliła nas ściana z materiału i zamiast spać słuchaliśmy jak się śmieją i słuchają muzyki. Tak, tak mówimy teraz jak stare dziady co to nigdy nie imprezowały :D no ale jak przyszliśmy zrąbani po 10 h ciągłego chodzenia po jak największej ilości zabytków no to wybaczcie :D
Tsssss... Że niby coś ćwiczył... :P
Na wstępie kupiliśmy bilety, które ważne były przez 100 min obojętnie czy jedziesz autobusem, metrem, tramwajem czy przesiadasz się z jednego do drugiego. Dojechaliśmy do centrum zniecierpliwieni ponieważ było to długo przez nas oczekiwane miasto. Zwiedziliśmy Pragę i Wiedeń, które narazie górują nad wszystkimi miastami ze względu na czystość, kulturę, wszechobecną sztukę ale czy w Rzymie zastaniemy to samo?
Nasze ulubione zdjęcie musiało zapoczątkować ten post :D
Wysiadając z metra jako pierwszy odwiedziliśmy kościółek, który był blisko miejsca naszego metra. Nie był on zaznaczony na żadnej z map jako super ekstra zabytek, jednak stwierdziliśmy, że na to zasługuje :)
Santa Maria Degli Angeli (Święta Maria od Aniołów), kościół wykonany przez Michała Anioła. Było to ostatnie dzieło w jego karierze architektonicznej. Jednak w XVIII dokonano wielu przeróbek. Jest skonstruowany w całości z części rozległego kompleksu Term Djoklecjana.
Pałac Kwirynalski z fontanną zabraną z Forum Romanum w 1818 r
Bazylika Santa Maria Maggiore (Matki Boskiej Większej)jest jednym z czterech kościołów rzymskich i największym ze zbudowanych ku czci NMPanny. Bazylika jako jedyna zachowała swój oryginalny charakter i formę, popimo dodania licznych dekoracji. Góruje nad nią najwyższa romańska dzwonnica w Rzymie.
Wielka statua Piusa IX pogrążonego w modlitwie
Na przeciwko przechowywane są rzekomo relikwie żłóbka betlejemskiego, na które składa się pięć fragmentów żłobu, w którym położono małego Jezusa po narodzinach. Jednak co do tego podchodzimy lekko sceptycznie.
KOLOSEUM!!! :D
Jesteśmy pod ogromnym wrażeniem Koloseum, pewnie każdy zadaje sobie to pytanie ale... JAK ONI TO ZROBILI?! :D Szok i niedowierzanie :D
Trzeba było 5 lat lat nie przerwanej pracy 15 000 ludzi, by wybudować Amfiteatr Flawiusza zwany Koloseum a przy budowie zatrudniono więźniów żydowskich.
Koloseum ma formę elipsy mierzącej 187 m w najdłuższej jego części i 155m w najkrótszej, 527 m obwodu oraz zajmuje obszar 3357 m2. Według obliczeń amfiteatr miał pomieścić 80 000 widzów. Elipsa 80 łuków tworzy obwód zewnętrzny. Cztery łuki odpowiadające czterem punktom kardynalnym oznaczały wejścia, z których do dziś zachowało się tylko wejście honorowe, zarezerwowane dla cesarza.
Po środku podium zwanego suggestum znajdował się tron cesarski, resztę podwyższenia zajmowali senatorowie i dwór cesarski. Po nich występowały miejsca dla generałów i trybunów cywilnych i wojskowych. Żonaci posiadali oddzielne miejsca, specjalne też były miejsca dla młodzieży, dla rodzin ze służbą, kobiet i plebsu.
Koloseum nie miało dachu a w czasie deszczu było przykrywane olbrzymim płótnem. Spełniało funkcję dzisiejszego gigantycznego stadionu. ulubionymi widowiskami Rzymian były spektakle cyrkowe. W ten sposób powstał zawód gladiatora. Byli oni ćwiczeni w sztuce walki w śmiertelnych pojedynkach, dzikie bestie zwiększały horror widowiska. Podczas inauguracji amfiteatru trwającej 100 dni zabito ponad 9000 dzikich zwierząt (tygrysy, lwy, słonie czy krokodyle). Po zakończeniu walk zwierząt arena często była wypełniana wodą i staczano wtedy bitwy morskie.
Na początku V wieku pewiem mnich przybyły ze Wschodu o imieniu Telemach, wszedł na arenę i próbował rozdzielić walczących gladiatorów. Zwrócił się do ludu zaklinając, by zaniechali tych okrutnych spektakli. Z tłumu podniosły się protesty pełne sarkazmu i obelg. Męczennik w imię humanitaryzmu został ukamieniowany ale od tamtego dnia igrzyska zakończyły się na zawsze.
W końcowym okresie cesarstwa rzymskiego miały miejsce dwa trzęsienia ziemi, które poważnie uszkodziły budynek. Marmur, który prawie całkowicie go pokrywał został wykorzystany w czasie rozkwitu działalności budowlanej.
Łuk konstantyna
Platyn. Tutaj wg legendy Romulus zakreślił granicę pierwszego miasta, tu też znajdowała się siedziba królów. Z tego powodu wzgórze zostało wybrane na rezydencję cesarzy. Dziś dzięki nowym wykopaliskom ta kolebka Rzymu powraca na światło dzienne i zachwyca ruinami, które wymownie przemawiają do naszych wyobraźni. Panorama miasta z tego miejsca jest przepiękna!
Tak wyglądało to kiedyś...
Nasz Andżelo Boski Michał Anioł we własnej osobie :D
Muzem z pozostałościami po dawnych figurach :)
Wam też to się kojarzy z bajką na Cartonach o myszach Pinky i Mózg a mianowicie jednej z nich o imieniu Mózg ? :D (Marta tak mówi ;p)
Wspomniane już wcześniej przecudne widoki na Forum Romanum.
Swojego czasu miasto było przeogromne i przepiękne. Wstęp tam mieli tylko najważniejsi i najbogatsi a teraz mogą tam wchodzić nawet takie cebule jak my :D hahaha :D
Udało nam się nawet spotkać papieża :P
Gajusz Juliusz Cezar
Zaraz po wyjściu z Forum Romanum udaliśmy się na Plac Wenecki na którym znajduje się renesansowy pałac.
Panteon chluba Rzymu, jest jedynym pomnikiem architektonicznym, który w nie zmienionym stanie przetrwał do naszych czasów.
Fontanna też podziwia ogrom kopuły Panteonu
Kopuła to w rzeczywistości kalota, której przekrój zmniejsza się z góry na dół.
Zdjęcie nam troszkę wyszło tylko z telefonu, niestety aparatem nie byliśmy w stanie tego ogarnąć.
Po drodze fikuśny kościół,
Dalej Fontanna Di Trevi, najwspanialsza i najsłynniejsza fontanna Rzymu.
Meeeeeeeeeeeega głodni poszliśmy wreszcie na jakiekolwiek jedzenie. Nawet nie zdążyliśmy zrobić zdjęcia głównych potraw bo były zjedzone w 5 sekund razem z talerzem. Ciekawe dlaczego... Może dla tego, że nie dość że byliśmy strasznie głodni to na dodatek zapomnieli o naszych daniach. Czekaliśmy na nie 30 min aż wreszcie kelner przyszedł do nas dając nam na pocieszenie ciepły chlebek z pomidorkami i przepraszająco mamrocząc pod nosem, że nasze jedzonko przyjdzie za chwilę :D Para siedząca obok pękała ze śmiechu widząc, że przyszła do restauracji po nas a kończyła już swoje jedzenie gdy my nadal czekaliśmy na swoje :D Marcie makaron smakował bardzo jednak Michał dostał taką pizzę, że lepiej o niej nie opowiadać... :P
Rządni pocieszenia od razu poszliśmy na lody, z którymi cały czas przechodzili koło nas ludzie gdy siedzieliśmy w restauracji czekając na obiad... Nagroda była niesamowita! Lody to czyste niebo w gębie!!! Możemy je ze spokojnym sumieniem porównać do jakości zmarzlin w Lawernie :D!!!
Cały sklep był super :D
Koniec dnia 1 w Rzymie! Jutro postaramy się po nadganiać postów bo mamy tutaj niezłe problemy z internetem. Wszystkich pozdrawiamy a dla Wiesi wysyłamy gorące buziaki i moc życzeń z okazji dzisiaj obchodzonych (kolejnych) dwudziestych urodzin!!!! <3 :* :* :*
Hapi Borzdej Wiesława!!! <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz