niedziela, 25 września 2016

Asyż i Perugia po raz drugi



Asyż ( 20.09.2016 r )

Rozpoczniemy o odczuciach jakie wynieśliśmy z Rzymu bo zapomnieliśmy dodać kilku słów na końcu poprzedniego wpisu. Rzym posiada przepiekne, magiczne miejsca w których można sie cofnać w czasie jak np Koloseum, lub zatrzymac w czasie np. fontanna di trevi. Ogólnie nakrecaliśmy się od poczatku podróży na Rzym i nie mogliśmy się deczekać a tu zdziwko. Po przepieknej Pradze i Wiedniu ( mówiąc o stolicach ), czarno to widzieliśmy i to dosłownie, dookoła sami przybysze min z Senegalu sprzedający selfiesticki, parasolki, świnki jakieś co uderzysz o ziemie spłaszczają się ale zaraz powracają do swojego kształtu przy tym wydając dźwięki, no reeeewelacja :D  Same atrakcje jak wspomnieliśmy wcześniej były cudowne jednak pomiędzy nimi bród, smród i zgiełk, pełno aut i ludzi i wciskających się wszędzie Chińczyków. Ktoś na jakiejś stronie określił Rzym jako muzeum pod gołym niebem jednak nie możemy się podpisać pod tymi słowami, chyba że chodziło temu komuś po prostu o ilość zabytków bo jest ich na prawdę bardzo wiele, to fakt.




Asyż.

Dziś mieliśmy zmierzać ku Florencji jednak stwierdziliśmy, że trochę zbaczając z naszej trasy możemy z powrotem pojechać do Asyżu ponieważ dziś był już trzeci i ostatni Dzień Pokoju ustanowiony w 1986 r przez naszego Papieża Polaka. Akurat dzisiaj leciał tam Papież Franciszek stwierdziliśmy, że skoro nie udało nam się go dobrze zobaczyć w Rzymie to może Asyż nam w tym pomoże. W tym roku wybiło 30. lecie tego święta.



Zaparkowaliśmy auto dokładnie w tym samym miejscu gdzie 4 dni wcześniej. Jest to darmowy parking dla każdego niedaleko szkoły. Gdy już zdążyliśmy się spakować i mieliśmy ruszać do Bazyliki św. Franciszka podbiegł do nas Policjant i grzecznie zaczął tłumaczyć (perfekcyjnym angielskim) że wyjątkowo dzisiaj z racji Dni Pokoju i tego że "Papa Franczesko" jest w Asyżu parkingi są płatne i prosi abyśmy dali mu 5 euro, w tym czasie zrobił zdjęcie naszym numerom rejestracyjnym i wysłał do bazy by nie wlepili nam mandatu inni przejeżdżający tędy policjanci. Daliśmy mu te 5 euro dla świętego spokoju jednak coś nam tutaj nie pasowało ponieważ nie wydał nam ani żadnego paragonu ani bileciku. Nic. No ale już olał policjanta, poszliśmy zniecierpliwieni i zaciekawieni czy dzisiaj uda nam się zbliżyć do Papieża



Jak widać na zdjęciu poniżej byliśmy niedaleko bazyliki, lecz w tym właśnie miejscu straż pilnowała by ludzie tacy jak my nie mogli przejść dalej. Był to już drugi przystanek z policjantami przez który próbowaliśmy przedostać się lecz na marne. Potrzebowaliśmy specjalnych biletów by móc przejść  na drugą stronę, aby je mieć trzeba było zarejestrować się na specjalnej stronie trzy dni wcześniej i odebrać w punkcie informacyjnym. Staliśmy oczekując wejścia ze wzrokiem zbitych psów aby nas wpuścili i... 





Udało się ponieważ wróciliśmy do miejsca w którym staliśmy na początku, widzieliśmy jak gość z ochrony daje bilety tak po prostu trzem księżom którzy przyszli także bez niczego. Więc się lekko wkurzyliśmy że co oni mogą a my nie? :P Podeszliśmy do tego faceta i najpierw zaczął kręcić "że przecież to po włosku i i tak nic nie zrozumiemy", później że" no w sumie to i tak na telebimie tylko" ale w końcu udało nam się go wyprosić i dostaliśmy to co chcieliśmy po  tak długim czasie oczekiwania :D Prawie biegiem poszliśmy na plac przed bazyliką na którym stał ogromny telebim pokazując całą mszę która w tym czasie trwała. Po raz kolejny byliśmy w szoku gdy nagle ludzie zaczęli nas obejmować i całować na znak pokoju :D Śmieszne to trochę ale miłe nawet :D 




Dokładnie za tymi otwartymi drzwiami toczyła się msza




Myśleliśmy, że po mszy Papież i inne głowy kościołów udawać się będą wyjściem obok nas jednak przeszli tyłami by usiąść na placu niedaleko jednak niżej o podwójne schody więc znowu widzieliśmy wszystko jedynie na telebimie. 






Na samym końcu doszliśmy jak najbliżej barierek i tyle udało nam się zobaczyć, zawsze coś :D (na dole z lewej strony przy ścianie siedzi nasz Papież)



Po wszystkim bardzo szybko i sprawnie przetransportowano papieża do miejsca gdzie czekał na niego helikopter by poleciał z powrotem do Rzymu.



Po wszystkim poszliśmy od razu do auta ponieważ Asyż mieliśmy już zwiedzony parę dni wcześniej. Myśleliśmy gdzie dziś spać czy na Mc Donaldzie czy na jakiejś stacji aż zaszliśmy na miejsce parkingu i szła jakaś młoda para więc stwierdziliśmy, że czemu by ich się nie zapytać o to czy płacili za miejsce parkingowe. Odpowiedzieli nam oburzeni,że w żadnym wypadku ponieważ jest to miejsce darmowe. Następna para powiedziała nam to samo. Pomyśleliśmy że do trzech razy sztuka, szła przed nami grupka znajomych 3 dziewczyny i chłopak. Podeszliśmy pytając o to samo i odpowiedzieli to co poprzednicy, jednak stwierdzili, że możemy iść razem z nimi do tego policjanta ponieważ tam nadal stoi. Nie chcieliśmy robić sobie problemów z powodu 5 euro no ale wyjaśnić całą sprawę było można i oczywiście grzecznie spytać. Gdy podeszliśmy do tamtego policjanta on przez chwilę już podniesionym tonem zaczął tłumaczyć  że przecież zrobił nam zdjęcie rejestracji a po chwili wpadł dosłownie w szał i zaczął krzyczeć coś do nas po włosku, nadal grzecznie odpowiadaliśmy że go nie rozumiemy jednak on zaczął wymachiwać rękami i wciskać nam w ręce 5 euro które nam wcześniej zabrał. Koniec końców zabraliśmy swoją kasę a on zmył się tak szybko, że prawdę mówiąc wiedział doskonale o tym że nas oszukał. Chłopak który z nami poszedł opowiedział nam, że policjant zaczął tłumaczyć krzycząc po włosku, że po prawej stronie opłaty były pobierane ponieważ parking był zrobiony na rzecz dni pokoju zaś po lewej był darmowy. Sęk w tym, że staliśmy po lewej stronie i doskonale o tym wiedział ponieważ sam do nas przyszedł. 

Selfie na pamiątkę musiało być. Poznajcie zatem od lewej strony Rebecka, chłopak Andrea, po prawej Elena i na dole Chiaraluna.  


Porozmawialiśmy chwilę z naszymi włoskimi wybawcami po czym pożegnaliśmy się chcąc jechać wreszcie na jakieś jedzenie. Po chwili w nasze okno puka nieśmiało Elena pytając czy może nie chcielibyśmy jechać razem z nimi do Perugi na jakiś obiad. Stwierdziliśmy "Hej przygodo!" i ruszyliśmy za nimi :D

Zabrali nas do swojej ulubionej knajpki z typowo włoskim jedzeniem, którego nazwy nie pamiętamy ale było dobre :D


Oprowadzili nas później po Perugii pokazując nam swoje szkoły do których uczęszczali, akwedukt czy panoramę miasta. Cały czas opowiadali jakie są u nich zwyczaje i razem śmialiśmy się z dialektów oraz uczyliśmy się słów polsko-włoskich :)



Podobno w tym hotelu spał kiedyś Charlie Chaplin, jest to najdroższy hotel w Perugii. Zasłużył aż na 5 * :)


Kiedy zrobiło się już późno, Andrea zaproponował nam nocleg u siebie w domu, nie chcieliśmy robić kłopotu tym bardziej, że mieszka on ze swoimi rodzicami którzy nie mieli o nas zielonego pojęcia, jednak zapewnił nas, że nie będą mieli oni z tym problemu ponieważ są bardzo religijnymi osobami i z chęcią pomagają innym. 


Z samego rana Michał pomagał w transakcji :D


Odebraliśmy dziewczyny ze szkoły i najpierw pojechaliśmy na ich ulubioną pizzę i arancino (kto wie jak się to pisze) jest to typowo Sycylijska potrawa (kulka poniżej)



Po skończonym objedzie pokazali nam 3 lub 4 co do wielkości jezioro we Włoszech. Mieliśmy także wejść na zamek obok, jednak w tym czasie trwała sjesta więc obiliśmy się o bramę :)
Zwiedzając tłumaczyliśmy sobie włoskie piosenki i np wiemy teraz że PAROLE ze słynnej piosenki oznacza SŁOWA lub FELICITA oznacza SZCZĘŚCIE :D

Co roku odbywa się tutaj festiwal i na tej ogromnej patelni przygotowywane są potrawy :D!!!




Do wafelków na sam dół wlewana była nutella <3 


Pożegnaliśmy się z paczką wspaniałych ludzi z Włoch i ruszyliśmy w stronę Arezzo by podziękować naszemu McDonaldowemu wybawcy ale o tym w następnym poście :)



Greetings to you !!! Thank you for everything and see you in Poland :) :*

W ramach prezentu wymieniliśmy naszego Aniołka na dwa krzyżyki z Asyżu, teraz one nam stróżują w drodze :)








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz